RSS

Relacja z Elbrus Race

Dodał: przemek_pawlikowski dnia 08.10.2015
Aktualności >>
Dzień po biegu na Elbrus chcemy się z wami podzielić wrażeniami z tych nietypowych zawodów ale od początku.
12.09 przylecieliśmy do Mineralnych Wód, a stamtąd 4 godzinna podróż do miasteczka Elbrus (1800 m.), które przez najbliższych parę dni było naszym miejscem wypadowym. 
W okolice szczytu, a dokładniej schronu Priut 11 (4200 m), wybraliśmy się 15-go. Tam rozbiliśmy namioty i dzień później wyszliśmy na szczyt w celu aklimatyzacji i pierwszego obeznania z trasą. Samopoczucie nie było rewelacyjne ale wystarczające, żeby całość skończyć w ok. 7 godzin. Następnego dnia (już na lekko) zrobiliśmy trening do wysokości ok 5200 m. wtedy przetestowaliśmy raczki i inny sprzęt, który miał być ściśle na start. 
Po 1-dniowym reście, ponownie wyjechaliśmy kolejką na 3500 m. i zrobiliśmy poprawę aklimatyzacji - ok. 5h. bieg podczas, którego Marcin zaliczył wschodni (niższy) wierzchołek Elbrusa. 
Przed wtorkowymi eliminacjami przenieśliśmy się do Azau (2400 m.), skąd rusza kolejka i trasa naszych zawodów.
W dzień eliminacji ponownie wyjechaliśmy na 3500 m. później krótkie podejście do "Beczek" na 3750 m. czyli naszą linie startu. Meta +1000 m. wyżej na Skałach Pustachowa, limit 2h, w którym zmieścili się wszyscy. Marcin w 1:06, Ania Figura 1:25, Ania Tybor 1:35.
Dzień przed biegiem Tadek Figura wyszedł do Priuta 11 z piciem i ciepłymi rzeczami na nasz bieg.
Dzień zawodów:
6:00 Start! z Azau ok. 2400 m. Trasa nie była oznaczona - trochę po stoku narciarskim, trochę po drodze zrobionej przez buldożery dotarliśmy do "Beczek". Tutaj krótki przepak, uzupełnienie płynów i we trójkę ubraliśmy raczki, ponieważ dalej trasa wiedzie po lodowcu.
Na wysokości Priuta 11 czekał Tadek z naszymi rzeczami i od teraz w "stylu alpejskim" na szczyt. 
Po 4 godzinach jako pierwszy na szczyt dotarł Rosjanin, po kolejnych 22 minutach dobiegł Marcin i Ania Figura. Ania Tybor niecałą godzinę poźniej.
Na szczycie szybkie zdjęcie i nieco czujne zejście do przełęczy na 5300 m. i niżej do "Beczek".
Podczas biegu (niektórzy i zejścia :-) ), każdy z nas miał jakiś kryzys. Coś nie grało, złe samopoczucie i wstręt do tej góry - czyli "wielkiego placu budowy" ale szybko nam przeszło. Teraz pojedzeni i z uśmiechem lecimy na zakończenie, a niedługo widzimy się w Polsce.
Pozdrawiamy Ania Figura, Ania Tybor, Tadeusz Figura i Marcin Rzeszótko

ostatnie zmiany: 08.10.2015 o godzinie 08:03

wróć

Projekt i wykonanie VI4