DYNAFIT GOES SUMMER THE RACE 2012

Posted by Przemek (lepy) on 05.07.2012
Narty >>

 W dniach 29-30 .06 na zaproszenie firmy outdoorowej Dynafit miałem zaszczyt reprezentować  Polskę na Prestiżowych zawodach Dynafit goes summer – the race odbywającej się w rejonie lodowca Dachstein. Zawody odbywały się po raz trzeci i zostało na nie zaproszonych 40 zawodników z całej Europy. Te niecodzienne zawody maja bardzo specyficzną formułę łącząc 3 typowo górskie dyscypliny wytrzymałościowe : mtb , bieg w stylu alpejskim (pod górę) , i skitury.

W piątek 29 .06 przed południem przyjechaliśmy do hotelu w  Ramsau .Razem ze mną przyjechali Jacek Grzedzielski , Tomek Groszko z firmy Salewa-Dynafit Polska oraz Marek Kowalski – fotograf. Po załatwieniu wszelkich formalności udaliśmy się na mały rekonesans. Po powrocie i omówieniu dnia startowego udaliśmy się na spoczynek.
Poranek przywitał nas piekna pogoda i niestety wysoka temperaturą + 25 o 7 rano na wysokości 1800 m npm oznaczało jedno – żar z nieba się będzie lał ;start o 11 !!!.Do naszego składu dołączyli nasi przyjaciele z Trial Teamu Kasia Zając (Kasia miała ze mną walczyć na trasie zawodów ,ale kontuzja wyeliminowała ją z tego startu), i Piotr Kosmala twórca Trial Teamu .Po porannej odprawie i przygotowaniu przepaków udałem się do Schladming na start.
 
 
Start odbywał się w centrum tego urokliwego miasteczka i był to start honorowy pierwszy kilometr pokonaliśmy za wozem Policyjnym przejeżdzając przez centrum miasta . Po opuszczeniu miasteczka usłyszeliśmy wystrzał pistoletu startowego i skierowano nas na drogę szutrową – zaczęło się prawdziwe ściganie!Trasa tak ułożona aby wycisnąć z nas maxa , 21 kilometrów 1300 przewyższenia w terenie: po lesie ,po szutrach  w palącym słońcu dla kilku osób to było za dużo i nie dojechali do końca , a to dopiero I etap. Po prawie 1,30 h dojechałem do przepaku .Zostawiłem rower przebrałem buty, założyłem plecak do którego miałem przypięte narty z butami i dalej w las odrabiać straty...II etap to 4 km biegu i 400 metrów przewyższenia początek płasko wśród kosówki, dalej zakosy aż do złomisk skalnych i stromo coraz stromiej.
 
 
Po drodze mijam kilku rywali , zaciskam pięści i dalej do przodu po 25 minutach docieram do czoła lodowca – nareszcie narty!!!
III etap -skitury ! 900 metrów przewyższenia i 3 km zapowiadało strome podejście i tak było po pierwszych płaskich metrach dochodziliśmy do wielkiego żlebu którym zakosami wychodziliśmy na grań na 3000 m npm tam musieliśmy użyć lonży – rozpoczęła się walka na via ferracie . Po pokonaniu 200 metrowego odcinka grani ,przetrawersowaniu żlebu weszliśmy do tunelu na końcu którego znajdowała się 30 metrowa drabina wiodąca w dół i w ten sposób  znależliśmy się na lodowcu Dachstein , spod drabiny 500 metrów zjazdu na fokach i ostatnie 500 metrów pod góre do stacji kolejki na 2700 m npm. Finisz zaprawdę  królewski w szpależe ludzi i fotoreporterów  po 2 h i 54 minutach nareszcie ( a może już?) meta...Po krótkiej regeneracji udaliśmy się kolejka w dół do hotelu gdzie odbyło się pasta party i rozdanie nagród. Zawody ukończyłem na 11 miejscu co uważam za ogromny sukces.
 
 
Dziś na chłodno oceniając te zawody śmiało mogę napisać że były to zawody mojego życia . Atmosfera , trasa , ludzie ,formuła  wszystko było naj... i życzę każdemu aby mógł choć raz w takich zawodach uczestniczyć. Chciałbym podziękować Jackowi i Tomkowi za wszystko „działacze” spełniali moje wszystkie zachcianki , a dodatkowo wraz z Kasia i Piotrem obstawili mi trasę  w napoje i jedzenie ,a  Markowi za uchwycenie najlepszych kadrów !
Żegnając się ze Schladming wrzuciłem do fontanny monetę – wrócę tam na pewno!!!
 
Przemysław Sobczyk

Last changed: 05.07.2012 at 11:39

Back

Comments

Nie odnaleziono

Add Comment

Projekt i wykonanie VI4