RSS

Dobry czas na Mont Blanc

Dodał: przemek_pawlikowski dnia 02.09.2015
Aktualności >>

Ekipa wspierająca, bez pomocy której nie dalibyśmy rady: Łukasz Polaczyk „Dziki” i Sławek Cyndecki!!!!!

 

Start w piątek 28.08.2015 o 4:02 na moim zegarku a 4:00 na zegarku Marcina :-)

Ania Tybor zaczęła 45 minut przed nami w towarzystwie Kamila Klusia.

 

Trasa: spod kościółka w miejscowości Les Houches, szlakiem pod kolejką gondolową na Bellevue. Następnie wzdłuż torów tramwaju du Mot Blanc całkiem do górnj stacji Nid d'Aigle. Trzeba było się uwijać, zanim tramwaj zacznie kursować ;-D

 

Później ścieżka wije się między kamieniami i czasem trawkami do shroniska Tete-Rousse, skąd zaczyna się najbardziej niebezpieczny odcinek: trawers słynnego żlebu „Rolling Stones” (nazwa tłumaczy spadające bardzo często kamienie).

 

Podejście stromą granią do schroniska Gouter, gdzie czekał Dziki z rakami, piciem, jedzeniem i ciepłą kurtką. Ania Tybor niestety nie załapała się na ciepłą herbatkę, bo tak szybko przybiegła, że aż zaskoczyła Dzikiego, który nie zdążył nic uwarzyć ;-)

 

Od tego momentu trzeba było iść już w rakach. Przydatne też okazały się cienkie spodnie od wiatru, primaloft i kurtka „wiatrówka”. Wysokość ponad 3800 m n.p.m. dawała się już odczuć. W dodatku wiał wiatr, który w porywach był naprawdę mocny i zawiewał wydeptaną ścieżkę, przez co miejscami grzęzło się i delikatnie ujeżdżało.


 

Na szczycie zameldowaliśmy się następująco: Anka z czasem 5 godz 17 min, Tibi po 6 godz 15 min i Marcin z czasem 5 godz 53 min.

Na zejściu mogliśmy liczyć jeszcze na pomoc Sławka i Dzikiego, którzy wyszli nam naprzeciw.

 

Po równych 12 godzinach doszliśmy wszyscy do górnej stacji tramwaju du Mont Blanc i skorzystaliśmy z tego środka lokomocji. Wrażeń dużo, satysfakcji jeszcze więcej, a do tego zmęczenie i powoli ustępująca adrenalina!

 

Przewyższenia wyszło ponad 3800 m, niestety nie wiem ile km, gdyż zegarek nie mógł złapać satelit :-/

ostatnie zmiany: 02.09.2015 o godzinie 22:54

wróć

Projekt i wykonanie VI4